Żeby żyć, jadą za granicę, ale po śmierci wracają

Czytaj dalej
Fot. Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow

Żeby żyć, jadą za granicę, ale po śmierci wracają

Radosław Dimitrow

Liczą, że w rodzinnych stronach ich groby będą lepiej doglądane niż np. w Niemczech. W większości mają rację. Kto nie ma takiej pewności, wpisuje obowiązek dbania o mogiłę do testamentu.

- Jak umrę, to chcę być pochowana w Zalesiu Śląskim przy moim mężu - deklaruje Teresa Falkowska, która ponad 30 lat temu wyjechała z rodzinnego Kadłuba pod Strzelcami Opolskimi do Brunszwiku (niedaleko Hanoweru). Jak przyznaje, w Niemczech żyje jej się dobrze. Ale nie oznacza to, że jest tam w pełni szczęśliwa - od lat tęskni za Śląskiem. Tylko tutaj czuje się jak w domu, choć tak właściwie domu już tutaj nie ma.

- Jakiś czas temu mój brat sprzedał ojcowiznę i też wyjechał do Niemiec, więc ja nie mam dokąd wracać - dodaje. - Mimo to wciąż przyjeżdżam do Kadłuba, choćby na kilka dni. Nocuję wtedy u mojej bardzo dobrej koleżanki. Zawsze zaglądam wtedy na ulicę, gdzie stoi mój stary dom, żeby zobaczyć jak się prezentuje po latach. Co prawda mieszkają tam już obcy ludzie, ale ukradkiem spoglądam, czy dbają o budynek i patrzę jak utrzymany jest ogródek. Dbają, a to mnie cieszy.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Radosław Dimitrow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.