Wrocławskie punki, czarna wołga, Jasiu Pawie Oczko, czyli...
Prawdziwe zbrodnie, prawdziwy Wrocław z 1983 roku i wymyślona przez Macieja Żurawskiego historia kryminalna to gotowy scenariusz filmu - przyznają ci, którzy „Czarną wołgę” przeczytali.
Pierwsze pytanie Macieja Żurawskiego brzmi krótko: "Przeczytałaś już do końca?" Szczerze przyznaję, że owszem, książka ma 182 strony, ale czytam ją w tramwajach i na przystankach, więc choć już wiem, kto morduje, to do końca nie dotarłam. Maciek siada przy kawiarnianym stoliku. Oczywiście na dworze (bo pali). Na blacie po chwili leżą dwa telefony i dyktafon.
- Naprawdę będziesz nagrywać? - w głosie mojego gościa słychać niedowierzanie.
Będę.
- Przyjechałeś do Wrocławia zbuntowany, czy to miasto cię zdeprawowało?
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.
już od
8,90 ZŁ /miesiąc