Uratował tonące dzieci. I zniknął

- Też mam dziecko. Gdyby coś złego mu się działo, chciałbym by ktoś zrobił to samo, co ja - mówi Nikodem Jędryczko Fot. Tomasz Rusek - Też mam dziecko. Gdyby coś złego mu się działo, chciałbym by ktoś zrobił to samo, co ja - mówi Nikodem Jędryczko

Nawet nie zdążyli mu podziękować za ocalenie dwóch chłopców. Wsiadł do samochodu i odjechał. Kim jest ten dzielny człowiek?

Wawrów koło Gorzowa Wielkopolskiego, minęła godzina 15.00. Na zamarzniętym stawie przy drodze przez wieś ślizgają się dzieci. Nagle tafla lodu głośno trzaska, ugina się i załamuje. Dwaj chłopcy wpadają do lodowatej wody. Krzyczą, topią się.

Z samochodu jadącego brzegiem stawu wyskakuje młody człowiek. W biegu zapina kieszenie kurtki - te z telefonem, dokumentami, pieniędzmi. Próbuje wejść na lód. Nic z tego. Lód pod jego butami złowieszczo trzeszczy. Mężczyzna rzuca się szczupakiem na taflę lodu i czołga ku tonącym dzieciom.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.