Wojciech Rogacin

Umrą, czy nie? Im jest już wszystko jedno

Umrą, czy nie? Im jest już wszystko jedno
Wojciech Rogacin

To ludzie, jak ja i pan. Jesteśmy ich jedyną linią żywieniową - o Syryjczykach żyjących na linii frontu mówi Paweł Krzysiek, szef komunikacji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Syrii

Wrócił Pan właśnie z wyjazdu za linię frontu w Syrii z konwojem pomocy Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Co to była za misja?

To była pierwsza faza naszej pomocy dostarczanej do jednego z wiejskich obszarów na północ od miasta Homs. Ja jechałem w miniony czwartek, drugi konwój pojechał w poniedziałek, a trzeci dzisiaj (rozmawiamy w środę 27 kwietnia - red.). Dowozimy pomoc na obszary oblężone przez siły rządowe do miast Rastan i Talbise. Sytuacja tam ciągle się pogarsza w wyniku działań wojennych, oblężenia. Bardzo ciężko ludziom zdobyć jedzenie, środki medyczne.

W pierwszym konwoju przywieźliśmy 65 ciężarówek wszystkiego - od żywności, po leki, antybiotyki, inne środki medyczne, agregaty prądotwórcze, materiały budowlane, mąkę… W drugiej turze pojechało 35 ciężarówek z takim samym ładunkiem. Dziś jesteśmy w Talbise z 34 ciężarówkami i w następnych dniach wysyłamy kolejnych 14.

Co Pan zobaczył tam, kiedy przyjechaliście na miejsce?

Bardzo przygnębiający widok. Jedzie się tam starą autostradą Homs - Aleppo, potem drogą lokalną. Widać ogromną skalę zniszczeń. Kratery na drodze, jakieś wypalone, zniszczone budynki, magazyny. Przed wjazdem droga była zabarykadowana. Żeby wjechać na ten teren, musieliśmy buldożerami usunąć wielkie zwały ziemi. Przejeżdżaliśmy od check pointu sił rządowych do check pointu sił opozycyjnych przez ziemię niczyją. Potem, kiedy wjechaliśmy na tereny kontrolowane przez opozycję widać było potężne zniszczenia. Budynki z wielkimi dziurami po pociskach. Te najbliżej frontu są w kompletnej ruinie.

Ale to nie znaczy, że ludzi na tych terenach nie ma. W sumie mieszka tam 180 tysięcy osób - 120 tysięcy w mieście Rastan i 60 tysięcy w Talbise. Żyją tam mimo zniszczeń i mimo toczących się walk.

To musi być dramatyczna sytuacja.

Bardzo ciężko jest z dostępem do żywności oraz leków i leczenia. W Rastan jest centrum porodów, taka izba porodowa, gdzie przeprowadza się miesięcznie 60-80 cesarskich cięć. W krajach europejskich byłby to standard, na tamte warunki to dużo. Ale najgorsze jest co innego. Całe to centrum porodowe mieści się w dawnym warsztacie samochodowym. Na ścianie wiszą jeszcze reklamy opon Dunlop, w miejscu gdzie się wymieniało olej w samochodach stoją teraz dwa łóżka dla rodzących. Obok jakiś piecyk, bo jest zimno.

Pozostało jeszcze 73% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Wojciech Rogacin

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.