Niechęć do lekcji wuefu. Z lenistwa? Raczej z braku porządnej sali gimnastycznej

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Agata Wójcik

Niechęć do lekcji wuefu. Z lenistwa? Raczej z braku porządnej sali gimnastycznej

Agata Wójcik

Najstarsze lubelskie placówki mogą tylko pomarzyć o nowoczesnych halach i boiskach sportowych. W małej sali ćwiczy nawet 50 uczniów naraz. - Liczba zwolnień lekarskich zależy od bazy sportowej - uważają dyrektorzy szkół.

W niewielkiej sali gimnastycznej I Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Lublinie jak co dzień trwa lekcja wychowania fizycznego. Na boisku podzielonym na dwie połowy ćwiczą dwie grupy. Niewiele tu miejsca. Chłopcy i dziewczyny grają w siatkówkę na zmianę. Ze względu na rozmiar pomieszczenia nie ma szans, by wszyscy ćwiczyli jednocześnie. Ławki ustawione przy ścianach są więc zapełnione. Uczniowie, którzy siedzą, kibicują kolegom lub plotkują. Kilka minut i zmiana. Ciasna jest nie tylko sala, ale także szatnie. - Zwolnienia z wychowania fizycznego były, są i będą. Jak ich ma zresztą nie być, skoro młodzież ćwiczy w tak złych warunkach. Co to za przyjemność? - pyta Stanisław Stoń, dyrektor szkoły. Podobnie wygląda sytuacja w innych lubelskich szkołach, szczególnie w najpopularniejszych liceach w centrum miasta.

Pięćdziesiąt osób na jednej sali

III Liceum Ogólnokształcące im. Unii Lubelskiej dysponuje jedynie salą o wymiarach 8x16 metrów. To problem. Do budynku przy placu Wolności uczęszcza bowiem blisko 800 uczniów. - Na zajęciach jest nieraz pięćdziesiąt osób. To żadna satysfakcja wejść na boisko i pograć przez dziesięć minut. Uczniowie muszą ćwiczyć na zmiany. Na ławkach jest ich więcej niż na boisku - mówi Adam Prus, wicedyrektor szkoły i nauczyciel wychowania fizycznego. Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych mają trzy godziny wychowania fizycznego tygodniowo. By zorganizować dla wszystkich zajęcia, III LO korzysta z hali sportowej przy ul. Podwale. - Przejście tam zajmuje dziesięć minut. Na zajęcia chodzą zazwyczaj chłopcy, by pograć w piłkę nożną lub siatkówkę. Gdy jest ciepło, ćwiczymy także na stadionie Startu - dopowiada dyr. Prus.

Jak zaznacza wicedyrektor, priorytetem szkoły przy układaniu planu jest wf. na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. Dzięki temu uczniowie, którzy mają zwolnienia lekarskie, mogą przyjść do szkoły na późniejszą godzinę lub skończyć lekcje wcześniej.
By odciążyć małą salę sportową, osiem grup uczniów dwie godziny w tygodniu korzysta z basenów Aqua Lublin. Dzięki temu w ciasnej sali spędzają tylko 45 minut. - Problem z nami i innymi szkołami położonymi w centrum polega na tym, że są to stare budynki, z niewielkim terenem. Nie ma miejsca, by rozbudować istniejące obiekty lub postawić nowe - uważa wicedyrektor.
Nieco lepiej wygląda sytuacja w II Liceum Ogólnokształcącym im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Szkoła dysponuje dużą i małą salą sportową oraz siłownią. Podobnym zapleczem sportowym może się pochwalić także V Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie. Sprzęt na siłowniach nie należy jednak do najnowszych, a salom daleko do standardów najnowszych obiektów.

By było lepiej, potrzebne są pieniądze

Problemem jest nie tylko brak miejsca, ale i pieniędzy. - Miasto stara się rozwiązywać kwestię dostępności obiektów sportowych. Budowa nowych kompleksów przy starych placówkach oświatowych to wielomilionowe inwestycje, które musiałyby być realizowane z kredytu - tłumaczy Olga Mazurek z biura prasowego lubelskiego ratusza. I dodaje: - Szkoły radzą sobie w kwestii zapewnienia odpowiednich warunków do realizowania zajęć wychowania fizycznego, korzystając z innych obiektów lub wykorzystując m.in. ofertę miejskich pływalni. W ramach współpracy miasta z MOSiR „Bystrzyca” zaoferowano wszystkim lubelskim szkołom i placówkom oświatowym nieposiadającym basenów bezpłatne korzystanie z miejskich krytych pływalni. Dzięki temu, poza III LO, z basenów Aqua Lublin korzysta jeszcze siedemnaście lubelskich szkół, a z pływalni przy ul. Łabędziej - trzynaście.

Dobrze w podstawówkach i gimnazjach

Kompleksami sportowymi z prawdziwego zdarzenia może się za to pochwalić większość szkół podstawowych i gimnazjów. To przynajmniej sala sportowa i boisko ze-wnętrzne. Obecnie dobudowywana jest sala gimnastyczna do Gimnazjum nr 10. Koszt to niecałe 5 mln zł. - Inwestycja jest realizowana w cyklu dwuletnim, prace będą prowadzone również w przyszłym roku - informuje Olga Mazurek. Szkoła chciałaby też mieć boisko zewnętrze. O pieniądze na budowę starała #się w ramach budżetu obywatelskiego na 2016 rok. Argumentowała, że jest największą tego typu szkołą, w której uczy się ponad 900 uczniów, a „baza sportowa naszej szkoły jest najuboższa. Na chwilę obecną dysponujemy maleńką salką gimnastyczną (170 mkw.) oraz boiskiem ziemnym, które wyglądem przypomina minioną epokę”. Szkole nie udało się jednak zdobyć pieniędzy. Zaplecze sportowe lubelskich szkół uzupełniły w ostatnich latach „Orliki”. W Lublinie jest ich w sumie 13, m.in. przy Szkole Podstawowej nr 29 (ul. Wajdeloty) czy Gimnazjum nr 14 (ul. Pogodna). Korzystają z nich i uczniowie, i mieszkańcy.

Będzie więcej obiektów sportowych

Poza budową hali dla Gimnazjum nr 10, modernizować się mają także obiekty sportowe kolejnych szkół. Na sesji Rady Miasta, która odbyła się w lutym, rajcy przyjęli projekty uchwał o zabezpieczeniu środków finansowych w budżecie miasta na lata 2016-2017 na rozbudowę boisk przy dwóch lubelskich szkołach. Przy Szkole Podstawowej nr 28 przy ul. Radości mają powstać m.in. boisko do piłki nożnej oraz boisko wielofunkcyjne, a także bieżnia, skocznia w dal oraz rzutnia do pchnięcia kulą. Inwestycja ma pochłonąć ponad 2,1 mln zł. Część wydatków mają pokryć fundusze pozyskane z „Programu Rozwoju Regionalnej Infrastruktury Sportowej - edycja 2016”. Termin naboru wniosków upływa w następny piątek (15 kwietnia).

Miasto stara się także o środki na budowę sali gimnastycznej dla I Liceum Ogólnokształcącego przy Al. Racławickich. Budowa hali o powierzchni użytkowej ponad 2,4 tys. mkw. wraz zapleczem sanitarnym, m.in. pokojem lekarskim i szatniami, ma kosztować prawie 11 mln zł. Warto dodać, że inwestycja przy I LO jest obiecywana od lat. W 2009 r. miasto ogłosiło nawet przetarg na projekt i zapowiadało, że za rok ruszy budowa. Nic jednak z tego nie wy-szło. O pieniądze z Ministerstwa Sportu i Turystyki na budowę sali dla najstarszego lubelskiego liceum ratusz starał się także w ubiegłym roku. Projekt uchwały został przyjęty przez Radę Miasta, ale pieniędzy nie udało się znaleźć. Za to już na starcie w nowoczesne obiekty sportowe wyposażone będą nowe placówki oświatowe. - W ciągu najbliższych lat w Lublinie powstaną dwie szkoły podstawowe wraz z całym zapleczem sportowym na Ponikwodzie przy ul. Majerankowej i na Węglinie przy ul. Berylowej - mówi Olga Mazurek.

Dobre obiekty - uczniowie chętnie ćwiczą

Obecnie jeden z nowocześniejszych kompleksów sportowych ma Gimnazjum nr 16. W budynku przy ul. Poturzyńskiej są m.in.: basen, sala do gimnastyki, sala do tenisa stołowego i siłownia. To nie wszystko. Szkoła ma także stadion piłkarski, bieżnię lekkoatletyczną i skocznię w dal. - Zwolnień z wuefu jest niewiele. Uczniowie nie tylko chętnie ćwiczą na lekcjach, ale także biorą udział w pozalekcyjnych zajęciach sportowych. Zawsze jest pełna sala dzieciaków - przekonuje Ewa Barszcz, dyrektor szkoły.
Podobnie wygląda sytuacja w Zespole Szkół nr 8 przy ul. Krężnickiej. Placówka dysponuje m.in.: boiskiem do piłki nożnej, salą sportową, bieżnią lekkoatletyczną, skocznią w dal oraz siłownią. Co ciekawe, zdaniem dyrektorów lubelskich szkół, warunki, w których ćwiczą uczniowie, przekładają się na liczbę zwolnień lekarskich z lekcji wf.

Podobne wnioski wynikają z opublikowanego ostatnio raportu Instytutu Badań Edukacyjnych, w którym pytani o opinię nauczyciele wychowania fizycznego i dyrektorzy szkół, za jeden z powodów korzystania przez uczniów ze zwolnień podają niedostateczną infrastrukturę sportową. Poza tym ponad połowa pedagogów zgodziła się ze stwierdzeniem, iż niewłaściwie prowadzone zajęcia na wcześniejszych etapach edukacyjnych skutkują większą liczbą zwolnień z lekcji w późniejszych latach. W prawidłowym przeprowadzaniu zajęć przeszkadza także zbyt duża liczba uczniów korzystających jednocześnie z sali lub obiektu sportowego.
Jednak nie tylko infrastruktura sportowa ma wpływ na niechęć niektórych uczniów do lekcji wychowania fizycznego.

- Wpływa na to także mniejsza chęć do wysiłku fizycznego. Uczniowie spędzają coraz więcej czasu przed komputerami - uważa Dorota Gajda, wicedyrektor II Li-ceum Ogólnokształcącego w Lublinie. Jej zdaniem, dobrym rozwiązaniem była zmiana w systemie oceniania z tego przedmiotu. - Docenia się ich zaangażowanie, a nie predyspozycje, które nie są przecież od nich zależne - przekonuje nauczycielka.

Natomiast Adam Prus z III LO uważa, że uczniowie coraz bardziej się angażują. - Coraz popularniejsze jest bieganie. Wielu może się wydawać, że naszym uczniom zależy tylko na dobrych ocenach, ale oni równie chętnie biorą udział w zawodach sportowych - zdradza wicedyrektor. Warto dodać, że w roku szkolnym 2015/2016 miasto rozdysponowało pieniądze na sportowe zajęcia pozalekcyjne w szkołach, obejmujące 1135 godzin tygodniowo, w tym 589 godzin w szkołach podstawowych, 274 w gimnazjach, 252 w szkołach ponadgimnazjalnych i 20 w ośrodkach szkolno-wychowawczych.

Dlaczego nie chodzą na wf.?

Z danych MEN wynika, że ze zwolnień lekarskich korzysta ponad 1 proc. uczniów szkół podstawowych, ponad 3 proc. gimnazjalistów i 8 procent licealistów. W tym roku Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło ukrócić proceder nadużywania zwolnień lekarskich z wf. Zamiast całorocznych zwolnień, lekarze muszą określić szczegółowy zakres ćwiczeń, których uczeń nie może wykonywać. - Z takich zwolnień korzysta u nas kilku uczniów. Mamy dzieci, które są zwolnione z biegania czy chodzenia na basen - informuje Ewa Barszcz z Gimnazjum nr 16. - Rodzice często ulegają prośbom dziecka. Ciężko mi jednak dyskutować ze zwolnieniem lekarskim, skoro rodzic przynosi je do szkoły, to je respektujemy.

- Tłumaczenia zarówno uczniów, jak i rodziców w gabinecie lekarskim są naprawdę bardzo różne - uważa lek. med. Andrzej Szałkowski. - Przyszła do mnie kiedyś matka uczennicy i poprosiła o wypisanie zwolnienia, ponieważ córka wstydzi się przebierać przy koleżankach. Inna mówiła, że jej pociecha ma zbyt dużo nauki w szkole.

Agata Wójcik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.