Nie zasłużyłem na to, aby w Lidze mistrzów siedzieć na ławce! To nie było fair...
- Nigdy nie zapomnę o Legii, a ona nigdy nie zapomni o mnie. To był związek idealny - mówi Nemanja Nikolić
Jakie jest Pana najlepsze wspomnienie związane z Legią lub Warszawą?
Mam takie trzy. Mój ligowy debiut we Wrocławiu, kiedy strzeliłem Śląskowi dwie bramki. Ostatnia kolejka Ekstraklasy - wygraliśmy 3:0 z Pogonią Szczecin, a cały stadion skandował moje nazwisko. Trzecie najlepsze wspo-mnienie to finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym.
A najgorsze?
Mecze z Borussią Dortmund, plus ten z Realem w Madrycie i Sportingiem w Warszawie.
W sierpniu nie krył Pan, że został Pan w Warszawie, aby grać w Lidze Mistrzów. A zamiast tego te cztery spotkania rozpoczął Pan na ławce rezerwowych. Co działo się w Pana głowie?
Nawet nie możesz sobie wyobrazić, co wtedy czułem.
Złość? Frustrację? Gniew?
Byłem w szoku. Wściekłość mieszała się z niedowierzaniem. Każdy zawodnik może usiąść na ławce, to nic wielkiego. Ale ja byłem najlepszym strzelcem zespołu, jednym z najlepszych piłkarzy, liderem. Kiedy dowiedziałem się, że nie zagram w pierwszym meczu z Borussią, nie wierzyłem. Przecież Michał Żewłakow i Besnik Hasi zapewniali mnie, że potrzebują mnie w Champions League...
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.
już od
8,90 ZŁ /miesiąc