Nie kto, lecz... co. Największe zagrożenia dla naszych w Rio

Czytaj dalej
Fot. Fot. Dawid Łukasik
Paulina Baran opinie@prasa.gda.pl

Nie kto, lecz... co. Największe zagrożenia dla naszych w Rio

Paulina Baran opinie@prasa.gda.pl

Paweł Ryckiewicz, kucharz reprezentacji Polski w piłce ręcznej, zdradza, co jedzą zawodnicy, aby być w formie i bronić się przed zagrożeniami pokarmowymi na igrzyskach w Rio

Jak to się stało, że gotujesz dla sportowców?

Zaczęło się to jakieś sześć, siedem lat temu, kiedy Karol Bielecki pojawił się we Wrocławiu, w jednym z naszych pięciogwiazdkowych hoteli, gdzie pracowałem jako zastępca szefa kuchni. Spotkałem się wtedy z Karolem i zostałem zaproszony do niego do Niemiec. Po jakimś czasie wyjechałem do naszych zachodnich sąsiadów i ugotowałem obiad przed meczem dla kilku polskich zawodników. Chłopakom najwyraźniej smakowało, ponieważ zaprosili mnie do siebie kolejny raz, i w taki sposób zacząłem do nich co jakiś czas przyjeżdżać. Kiedy zawodnicy przyjechali do Kielc, nasza współpraca się rozwinęła. Otworzyliśmy tu restaurację - Solna 12 w Kielcach, zacząłem gotować dla Vive Tauronu Kielce i teraz jestem z kadrą Polski.

Jak długo współpracujesz z drużyną Vive Tauronu Kielce?

Z Vive współpracuję już dwa pełne sezony, wcześniej gotowałem dla kadry Węgier, której trenerem był Tałant Duj-szebajew, trener Vive Tauronu Kielce.

Pozostało jeszcze 82% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Paulina Baran opinie@prasa.gda.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.