Andrzej Plęs

Maciej Maleńczuk: Życie w Jodłowej postawiło mnie na nogi

Maciej Maleńczuk: Życie w Jodłowej postawiło mnie na nogi Fot. Bartosz Frydrych
Andrzej Plęs

Odkąd osiadłem na wsi, moja kariera ruszyła z kopyta. Może coś tu w powietrzu jest? - zastanawia się Maciej Maleńczuk, który od 10 lat mieszka na Podkarpaciu, w Jodłowej i mówi, że to najpiękniejsze miejsce na Ziemi

Co czuje dziewiętnastolatek, który w 1980 roku za odmowę służby wojskowej słyszy wyrok dwóch lat więzienia? Dumę czy przerażenie?
Radość czułem, bardzo zadowolony byłem. A i tak zyskałem, bo jakby mnie skazali po wybuchu stanu wojennego, to bym dostał „piątkę”. Strachu nie, bo byłem z osiedla, zaprawiony w bójkach, umiałem operować w grupie. W socjalistycznej ojczyźnie każdy miał w ręku łopatę i każdego przynajmniej raz zamknęli, więc nie byłem taki znowu wyjątkowy. Wolałem dwa lata w pierdlu niż dwa lata w kamaszach, bo dopiero to złamałoby mi kręgosłup. Słyszałem, jak się w woju socjalistycznym traktuje „świeże mięso”, taki jeden hipis mnie instruował, co potem wstąpił do ZChN. Cały mój organizm buntował się przeciwko temu, żeby dać się wtłoczyć w ten system. Dwa lata pod celą, zamiast dwóch lat pod bronią, to był dla mnie czysty zysk. Nie po to wyp…łem z siódmej czy ósmej szkoły, żeby dać się zamknąć w mundur. Przy tym więzienie wydawało mi się oazą wolności. Gruby zeszyt wierszy tam napisałem. Po trzech latach spaliłem, bo były do dupy. Spaliłem, żeby komuś to w ręce nie wpadło, bo by był obciach.

I ta skłonność do buntu wlecze się za Maleńczukiem do dziś.
I czasem życie utrudnia. Ale chamstwo w państwie jest i nie można udawać, że cacy, jak mamy nieustającą wojnę mądrych z głupimi. Chwilowo głupich jest więcej. „Sztuki bata chamstwu nie żałować”, sztuka powinna chłostać.

Maleńczuk, o znanej reputacji człek, sprowadził się do Jodłowej, między lud bogobojny. Jak lud przyjął takiego, co nie sieje, nie orze, z kurami nie wstaje i na sumę nie chodzi?
Z kłonicą pod bramą nie stoją, ale ksiądz mnie nie lubi. Chyba z wzajemnością. Kiedyś przychodzili od niego posłańcy, dostawali po sto złotych, to potem leciał do mnie z zaświadczeniem wpłaty. Wtedy jeszcze zgoda była, ale kiedyś coś w telewizji chlapnąłem niepotrzebnie i urwało się. A dziesięć lat temu, jak się do Jodły sprowadziłem, to byłem człowiek mało znany albo nieznany. To czasem ktoś popatrzył na mnie, w głowę się podrapał, zadumał: skąd toto i po co tu przyjechało. Wtedy byłem gwiazdą spadającą, kryzys twórczy, rozpaczliwe grzebanie w swoich starych tekstach i nie tylko swoich. Na początku to ja chodziłem po domach i prosiłem o drewno do kominka. Wyciągałem z kieszeni pięć dych, machali rękami, że za dużo, ale parę szczap dawali. Ciekawa rzecz: jak pytałem, skąd wziąć drewno, nikt nie potrafił powiedzieć. A wszyscy mieli. Konsternacja: nie wiadomo, skąd drewno na wsi. To jakby zapytać na Śląsku, skąd wziąć węgiel i nikt nie wie. Na początku ktoś zajrzał, rzucił, że źle teren ogrodziłem, a przecież nie ja grodziłem, kupiłem już takie. Starałem się problem rozwiązywać koncyliacyjnie. A miedza, to tutaj ważna rzecz. W Jodle cudowna rzecz jest: tu się ludzie nie grodzą, w głowach mają, co moje, a co twoje. Łazi im czasem coś obcego po obejściu, to niech łazi. Ludziom nic nie ginie. No tak, piła łańcuchowa mi się gdzieś zapodziała, ale chyba ją komuś dałem po pijaku, bo się bałem tego przedmiotu. Dobrze jest, już nawet obce psy na mnie nie szczekają. Już nawet zdjęć sobie ze mną nie robią, jak z misiem na Krupówkach. Sąsiad z drugiej strony wsi namalował mi portret, fajny zupełnie, tylko trochę nos mam kulfoniasty.

Przed czym ta ucieczka do Jodłowej? I dlaczego właśnie tu?

Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.