Paweł Gzyl p.gzyl@gk.pl

Los Angeles nigdy nie było jej planem na życie, bo Weronika Rosati nie potrafi zrezygnować z Polski

Choć rodzice byli przeciwni, Weronika postawiła na swoim i została aktorką. W jej talent uwierzyła m.in. Halina Machulska Fot. Fot. sylwia dąbrowa Choć rodzice byli przeciwni, Weronika postawiła na swoim i została aktorką. W jej talent uwierzyła m.in. Halina Machulska
Paweł Gzyl p.gzyl@gk.pl

Do tej pory znaliśmy ją przede wszystkim z licznych romansów. Kolonko, Żuławski, Adamczyk. Do tego dochodziły sądowe procesy. Dopiero z czasem, w kolejnych filmach, pokazała, że nie tylko uroda jest jej wielkim atutem

Kiedy pojawia się w krótkiej sekwencji w finale pierwszego odcinka serialu „Belle Epoque”, wręcz trudno ją poznać. To jednak ta sama Weronika, którą oglądaliśmy wiele lat temu w „Klasie na obcasach” czy „Pitbullu”. Jej filmowe wybory z ostatnich lat świadczą, że wyrasta na coraz bardziej świadomą i inteligentną aktorkę. Co więcej -wbrew temu, czego można się było wcześniej spodziewać, stawia wcale nie na Hollywood, ale na polskie kino i telewizję.

- Nigdy Los Angeles nie było moim planem na życie, choć często mówię, że jest to moje miejsce na ziemi. Nie potrafiłabym zrezygnować z Polski. Chciałabym tutaj właśnie więcej grać. Bo tu mam naprawdę takie możliwości, których Stany mi nie dają. Poza tym dla mnie najważniejsze jest po prostu to, by grać. Kocham atmosferę planu filmowego, kocham proces przygotowywania się do roli - tłumaczy w „Party”.

Swoją egzotyczną urodę zawdzięcza dziadkowi z Włoch od strony ojca. Wychowywała się w Warszawie w domu znanego ekonomisty i polityka oraz projektantki mody. Jej rodzice nie należeli do tych, którzy poświęcają wszystko dla swoich dzieci. Każde z nich miało swoją karierę - ale nie zaniedbywało też potomstwa.

- Weronika miała trzy latka, kiedy zobaczyłam, jak silnie jest do mnie przywiązana. Jeździliśmy po nią do przedszkola na zmianę z mężem. Czasem zdarzało jej się płakać, kiedy okazywało się, że to akurat on, nie ja. Wiedziałam, że to niedobrze i powoli próbowałam zmieniać. Pokazywałam, że na świecie jest nie tylko mama - wspomina Teresa Rosati w „Vivie”.

Ojciec lubił z kolei zabierać córkę na wakacje pod namiot. Z dala od świata wielkiej polityki miał wtedy czas dla małej Weroniki. Starszy od niej o dwanaście lat brat Marcin chadzał już swoimi drogami. Ale też miał oko na siostrę. Rok w rok organizował dla niej imprezy z okazji urodzin - aż do osiemnastki.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Paweł Gzyl p.gzyl@gk.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.