Kresy Wschodnie to są nasze ziemie utracone, ale nie zostały zapomniane

Czytaj dalej
Fot. Fot. Krzysztof Świderski
Krzysztof Ogiolda

Kresy Wschodnie to są nasze ziemie utracone, ale nie zostały zapomniane

Krzysztof Ogiolda

Sowieci, wchodząc do Polski 17 września 1939 roku, sądzili, że odbierają te ziemie Polakom na zawsze. Nie przewidzieli, że Kresowianie będą do miejsc urodzenia wracać, pamiętać i pomagać.

Profesor Maria Kalczyńska, pracownik naukowy Politechniki Opolskiej, urodziła się w Wilnie i mieszkała tam rok. Wystarczyło, by na zawsze stało się ono jej miastem.

- Tam są moje korzenie, groby najbliższych, nasza kultura, dziedzictwo - mówi. - Do dziś żyją tam nasi krewni. W ubiegłym roku byłam tam na weselu kuzyna. Jeździmy tam jak do siebie. Do Lwowa też, bo tam są korzenie mojego męża.

Pani profesor opuściła kresy w 1959 roku. Tato nalegał i namówił mamę.

Ale Wilno zawsze było obecne w mojej świadomości. Kiedy byłam dzieckiem, jeździliśmy do babci - do miejscowości Ławaryszki niedaleko Wilna

- dopowiada.

Pani profesor pamięta, że te wyjazdy w okresie PRL-u niosły ze sobą sporo utrudnień. Trzeba było wystarać się o zaproszenie, meldować na milicji i czekać w długiej kolejce. Już w podróży atrakcją, ale i trudnością, była przesiadka do pociągu na szerokie tory.

- W Grodnie była granica - wspomina Maria Kalczyńska. - Sowieci bardzo dokładnie nas sprawdzali. Jako dzieci nie bardzo rozumieliśmy, dlaczego mamy nie tylko zachowywać się grzecznie i cicho, ale też zdjąć ubranka i oddać zabawki. Sowieccy pogranicznicy domyślali się, że przewozimy zabronione przedmioty kultu religijnego - różańce, obrazki, modlitewniki. Z takiej kontroli ulubiony misio nieraz wracał z rozprutym brzuchem. Dzisiaj się z tego śmiejemy, ale dla dziecka było to traumatyczne przeżycie. Przechowuję tego misia do dziś.

Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Krzysztof Ogiolda

Jestem dziennikarzem i publicystą działu społecznego w "Nowej Trybunie Opolskiej". Pracuję w zawodzie od 22 lat. Piszę m.in. o Kościele i szeroko rozumianej tematyce religijnej, a także o mniejszości niemieckiej i relacjach polsko-niemieckich.
Jestem autorem książek:
Arcybiskup Nossol. Miałem szczęście w miłości, Opole 2007 (współautor).
Arcybiskup Nossol. Radość jednania, Opole 2012 (współautor).
Rozmowy na 10-lecie Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, Gliwice-Opole 2015.
Sławni niemieccy Ślązacy, Opole 2018.
Tajemnice opolskiej katedry, Opole 2018.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.