Dorota Kowalska

Jastrzębowski: Jak się robi tabloid? Tylko z emocjami

Jastrzębowski: Jak się robi tabloid? Tylko z emocjami
Dorota Kowalska

O zawodzie dziennikarza, strategii doboru tematów, dobrym smaku i o tym, dlaczego politycy zrozumieli, że z tabloidami należy się liczyć - mówi Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny „Super Expressu” w rozmowie z Dorotą Kowalską

Czemu Pan tak idzie w masę?

Czemu idę w masę?

Właśnie!

Nie, teraz robię rzeźbę, bo postanowiłem, że do wakacji zrobię sobie kaloryfer na brzuchu. A potem pokażę żenujące zdjęcia na Facebooku, żeby się wszyscy cieszyli, bo okaże się, że można w wieku prawie 50 lat, a mam 48, coś takiego sobie zrobić. Jest bardzo ciężko, ale spróbuję cel osiągnąć.

Tylko po co?

Dla siebie! Trochę dla siebie, trochę, żeby pokazać, że można. Znam mnóstwo ludzi, którzy chodzą na siłownię i się z tego cieszą, czasami się tego wstydzą. Kiedy zacząłem akcję „Biceps dla Polski”, oczywiście wylało się na mnie mnóstwo hejtu, liczyłem się z tym, zresztą nie zawsze złego, czasami fajnego. Ale powiem pani, że mnóstwo moich znajomych zaczęło ze mną rozmawiać i przez Facebooka, przez messendżera, przez Twittera, pytać: „ A co ty jesz? A jak trenujesz? A z kim? A ile razy dziennie? Jakie bierzesz suplementy?” I to jest fajne. Myślę, że trzeba sobie znaleźć taką niszę, która przy stresującej pracy, a wszyscy mamy stresującą pracę, pozwoli nam na odreagowanie. To może być bieganie, ale ja nie lubię biegać, więc u mnie jest siłownia. Po takim bardzo ciężkim treningu, bo zasada jest prosta: trening musi być potwornie ciężki, trzeba w nim pokonywać taki punkt, kiedy wydaje nam się, że więcej już nie możemy, potem okazuje się, że jednak możemy, więc po takim upiornym treningu mózg produkuje jakieś substancje, które są substancjami szczęścia…

Endorfiny ten nasz mózg produkuje.

Tak, endorfiny. I jak już siedzę tak potwornie zmęczony, wszystko mnie boli, nie mam siły się ruszyć, wtedy czuję się bardzo szczęśliwy.

Niektórzy mówią: Jastrzębowski zwariował!

(śmiech) Wiem, że tak mówią. Ale nie zwariowałem, słowo.

Trzeba być aż tak silnym, żeby dzisiaj prowadzić tabloid?

Zacząłem prowadzić tabloid, kiedy nie chodziłem na siłownię.

Czyli taka metamorfoza od intelektualisty w okularach na nosie po mięśniaka?

Nie, nigdy nie byłem intelektualistą w okularach na nosie. Miałem chyba 10 lat, kiedy zacząłem trenować judo, miałem nawet niebieski pas, byłem wicemistrzem Polski studentów w judo, trenowałem boks na Widzewie, miałem kilkanaście walk amatorskich, pływałem trochę na uniwersytecie, ćwiczyłem na siłowniach. Całe życie coś tam robiłem, jeśli chodzi o sport. Więc to nie jest, że czegoś się teraz uczę. Myślę, że mięśnie zapamiętują pewne rzeczy, więc jest mi łatwiej na siłowni niż zupełnym amatorom.

Ale wydawanie tabloidu to ciężka robota. Musi być dla ludu: łatwo, krótko, ciekawie. Niesłychanie trudno się takie teksty pisze.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 8,90 zł miesięcznie.

    już od
    8,90
    /miesiąc
Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.