Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Zuzanna Wierus z.wierus@polskatimes.pl

Dziś wciąż stawiają na Tolka Banana

Agata Siecińska jest malarką. Filip Łobodziński tłumaczem. Sergiusz Lach i Jacek Zajdler już nie żyją Fot. filmoteka narodowa Agata Siecińska jest malarką. Filip Łobodziński tłumaczem. Sergiusz Lach i Jacek Zajdler już nie żyją
Zuzanna Wierus z.wierus@polskatimes.pl

Wydawać by się mogło, że starych, młodzieżowych seriali dziś nikt nie chce już oglądać. Ale „Stawiam na Tolka Banana” emituje właśnie jedna ze stacji telewizyjnych. Jak potoczyły się losy aktorów z tego filmu?

Kiedy w pewne czwartkowe popołudnie 1973 r. na ekranach polskich (jeszcze czarno-białych) telewizorów po raz pierwszy pojawili się bohaterowie pierwszego odcinka serialu „Stawiam na Tolka Banana”, nikt nie spodziewał się, że stanie się on ponadczasowym hitem. Serial spotkał się z nieprzewidzianym entuzjazmem odbiorców: przygody Tolka Banana stały się tak popularne, że bezpośrednio po pierwszej emisji redakcja programu „Ekran z bratkiem” postanowiła od razu wyemitować je ponownie. Nic w tym dziwnego - w momencie, gdy rozlegały się pierwsze takty „Ballady o Tolku Bananie” („Stare miał dżinsy, starą koszulę, w dziurawych kamaszach szedł. Z odwagą w sercu, z dumą na twarzy, czy dobrze było, czy źle”), czyli melodii z czołówki serialu, przed odbiornikami tłumnie zasiadał kwiat peerelowskiej młodzieży. Skomponowana przez Jerzego Matuszkiewicza piosenka stała się zresztą prawie tak wielkim hitem jak sam serial - śpiewano ją zarówno na prywatkach, jak i podczas młodzieżowych wypadów pod namiot. Jej ponadczasowość zdają się potwierdzać covery nagrane przez takie zespoły jak Wilki i Strachy na Lachy.

Sukcesu serialu trudno było się spodziewać głównie ze względu na przyciężkawą dla młodzieży tematykę eduka-cyjno-umoralniającą. „Stawiam na Tolka Banana” - serial zainspirowany powieścią Adama Bahdaja o tym samym tytule - opowiada bowiem o grupce trudnej młodzieży, na którą miała pozytywny wpływ iście romantyczna w charakterze tajemnicza postać Tolka Banana, odtwarzanego przez zmarłego ponad trzydzieści lat temu Jacka Zejdlera, łodzianina z urodzenia.

Zejdler, rozpoczynając przygodę z „Tolkiem Bananem”, nie był już aktorską świeżynką. Miał już za sobą niewielką rolę w „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa”. Ale większość dzisiejszych 50- i 55-latków pamięta go przede wszystkim z roli Szymka Krusza (bo tak naprawdę nazywał się tytułowy Tolek Banan), chłopaka, który podszywa się pod uciekiniera z domu poprawczego i zajmuje się grupą trudnej młodzieży.

Koledzy Zejdlera z czasów studiów w łódzkiej Filmówce zapewniają, że popularność nigdy nie zmieniła Jacka. Był normalnym chłopakiem, mi-mo że wstępując do łódzkiej PWSFTviT był już znanym aktorem. Nawet wiele lat po zakończeniu przygody z serialem w Jacku nie zaniknął duch aktywisty i działacza Tolka Banana - jeszcze na studiach związał się ze środowiskiem skupionym wokół Komitetu Obrony Robotników. Józef Śreniowski, członek łódzkiego KOR, dobrze pamięta Jacka Zejdlera. Jako działacz KOR Zejdler aktywnie zbierał podpisy pod listem do Sejmu, w którym doma-gano się zwolnienia z więzień robotników zatrzymanych po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie.

Młodemu aktorowi tuż po studiach udało się znaleźć w obsadzie łódzkiego teatru im. Stefana Jaracza. Niestety nie udało mu się tam na dłużej zagrzać miejsca. W 1979 r. stracił posadę w teatrze, co wiązało się między innymi ze zmianą dyrekcji teatru. Dziś już trudno dociec, dlaczego aktor stracił pracę. Prawdopodobnie miało to jednak związek z antysystemową działalnością Zejdlera. „Wystawiano spektakl z czasów rzymskich, tytułu nie pamiętam” - opowiadał nam jeden z kolegów Jacka Zejdlera. „Jacek z kolegami na ścianie sceny umieścił wielki napis »KOR«...”. Ten incydent, prawdopodobnie poprzedzony innymi wystąpieniami, stał się bezpośrednią przyczyną utraty posady.

O przedwczesnej śmierci aktora przez lata krążyły legendy. Mówiono, że serialowy Tolek Banan zginął w wypadku samochodowym. Pojawiały się informacje, że esbecy zrzucili go z mostu na Odrze albo przejechali autem. Inna z wersji mówiła, że związali aktora, wsadzili do śpiwora i odkręcili gaz. Jak było naprawdę - nie wiadomo. Przyjaciele Zejdlera do tej pory podejrzewają, że to właśnie funkcjonariusze SB upozorowali jego samobójstwo.

Największym paradoksem tajemniczej i zdecydowanie zbyt wczesnej śmierci 25-letniego odtwórcy roli tytułowego Tolka Banana pozostaje jego ostatnia kreacja. W ostatnim filmie, w jakim wystąpił, pt. „Wesela nie będzie”, wcielił się w rolę samobójcy odratowanego po kolejnej nieudanej próbie odebrania sobie życia.

Zupełnie niedawno, bo ponad trzy tygodnie temu, pożegnaliśmy innego znakomitego aktora dziecięcego tamtych czasów. Sergiusz Lach, bo o nim mowa, swoją niedługą karierę aktorską rozpoczął w 1972 r. rolą w filmie fabularnym „Zniszczyć pirata”. Większość widzów zapamiętała go jednak lepiej z roli w serialu „Stawiam na Tolka Banana”, w którą wcielił się jako dwu-nastolatek: roli Filipka Dulaka. Potem zagrał jeszcze w dwóch filmach telewizyjnych - „Ustępliwy kochanek” oraz „Nim powstanie rodzina”. Po tych występach przed kamerą Sergiusz Lach zniknął z polskiego ekranu na długie lata - w latach 80. wyjechał do Szwecji, gdzie ostatecznie osiadł i założył rodzinę. Ostatni raz mogliśmy zobaczyć go w 1995 r. w filmie dokumentalnym „Tolek Banan i inni”, w którym aktorzy wspominali swoje role w tym kultowym niegdyś serialu.

Mimo że Sergiusz Lach od lat nie pokazywał się na polskich ekranach, najwierniejsi widzowie serialu „Stawiam na Tolka Banana” nigdy nie zapomnieli doskonałej kreacji Filipka Dulaka: może o tym świadczyć fakt, że w 2009 r., w trzydzieści sześć lat po premierze serialu w dziennikarskim rankingu polskich dziecięcych aktorów pisma „Fakt” Sergiusz Lach zajął dziesiąte miejsce.

Agata Siecińska, serialowa Karioka, szczególnie uwielbiana przez męską część widowni za sarnie spojrzenie i buńczuczną (niestety tylko w serialu) naturę, także szybko zakończyła swoją przygodę z aktorstwem. Jako dwudziestolatka wyjechała z Polski, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego. Jak sama przyznaje, zrobiła to z dwóch powodów. Po pierwsze mama straszyła ją radziecką interwencją, a po drugie - przeżyła zawód miłosny. Dziś jest cenioną na Zachodzie malarką i prezentuje swoje obrazy zarówno we francuskich sztuki (m.in. w Musée du Montpar-nasse w Paryżu), jak i światowych galeriach. Siecińska należy także do artystycznej grupy Violentes Femmes, z której przedstawicielkami łączy ją podobna wrażliwość i problematyka dzieł.

Zupełnie inaczej potoczyła się natomiast historia Henryka Gołębiewskiego, czyli seria-lowego Bolka Pabisza „Cegiełki”. Był najważniejszym bohaterem dziecięcych i młodzieżowych filmów lat 70. i 80. Z ufarbowanymi na rudo włosami debiutował w 1970 r. jako Henryk Balon, szkolny łobuziak, w dramacie psychologicznym Janusza Nesfetera „Abel, twój brat”. Rolami Cegiełki w „Stawiam na Tolka Banana”, Poldka w „Podróży za jeden uśmiech”, Maniusia Pikadora w „Wakacjach z duchami” podbił publiczność na długie lata. Gołębiewski powrócił do aktorstwa pod koniec lat 90. po niemal dwudziestoletniej przerwie za sprawą Jerzego Gudejki. Mogliśmy podziwiać go na ekranie głównie w epizodycznych rolach w kilku popularnych serialach telewizyjnych. Przełomem w jego karierze okazała się jednak tytułowa rola zbieracza złomu Ediego - w filmie Piotra Trzaskalskiego z 2002. Niestety szybko o nim zapomniano całkiem niedawno w mediach pojawiały się informacje o tym, że dobry aktor (choć amator) z braku ofert filmowych intensywnie poszukuje pracy w branży budowlanej.

W 1995 r. reżyser serialu „Stawiam na Tolka Banana” Stanisław Jędryka nakręcił film opowiadający o dalszych losach nastoletnich aktorów grających w tej produkcji. W 30-minutowym dokumencie Jędryka pytał dorosłych już ludzi (m.in. Agatę Siecińską i Sergiusza Lacha) o to, jak się potoczyły ich losy, co wynieśli z pracy na planie serialu i o to, kim są teraz.

Wracając do naszych hitów z dzieciństwa i wczesnej młodości, warto przypomnieć sobie osoby, które sprawiały, że nasze życie przenosiło się w zupełnie inny wymiar.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Ekstra Magazynu.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Ekstra Magazynu
  • codzienne e-wydanie Ekstra Magazynu
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Zuzanna Wierus z.wierus@polskatimes.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ekstramagazyn.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.